Nasz kochany Dreamland rzeczywiście niedługo będzie się mógł równać z
Polską pod wzgledem liczby afer.
Ja takze jestem tu nowy, lecz miałem szczęście (tak jak P. Albon)
dostac sie pod skrzydla ludzi zyczliwych i cierpliwych. Wiazalem
nadzieje w swoich humanistycznych umiejetnosciach, jak Pan Raanan.
Start w Dreamlandzie to nie jest latwa sprawa i nie mozna poprzestac
na zamieszczonym ogloszeniu "szukam pracy". Trzeba uczestniczyc w jego
zyciu i nie zrazac sie niepowodzeniami. No i najwazniejsze -
szczescie! Juz polowa sukcesu to znajomosci.
Mimo to nasze krolestwo to swiat do ktorego mozna wracac i czekac na
cieple przyjecie.
Pozdrowienia,
Kajtomen Ilidan
Received on Mon 14 Mar 2005 - 11:31:35 CET