Jak sprawić, by liczba obywateli równała się liczbie aktywnych dusz?

From: Pavel diuk Svoboda <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Sun, 13 Mar 2005 15:39:42 +0100


> Nie ma powodu do posypywania głów popiołem, zgadzam się w tym miejscu z
> diukiem Svobodą, choć kierują mną nieco inne przesłanki. Stawiam bowiem
> tezę, że owa apokaliptyczna liczba uprawnionych do głosowania jest w
> istocie wzięta z sufitu i nijak się ma do rzeczywistości. Oczywiście na
> gruncie oficjalnych spisów i baz danych z pewnością wszystko jest w
> porządku. Punktem wyjścia mojego rozumowania jest konfrontacja
> owych trzech
> szóstek z liczbą subskrybentów głównej listy dyskusyjnej
> (http://groups.yahoo.com/group/dreamland/), ta zaś wynosi już tylko 184.

Poczynając od tej wypowiedzi Medgara de Ramy chciałbym zapytać, czy warto, abyśmy zrobili coś, aby liczba obywatelstw Dreamlandu stała się wskaźnikiem realnej aktywności w Dreamlandzie, a nie ilości odwiedzin na naszej stronie WWW. Zacznę od tego, że jako pełniący obowiązki Namiestnika mam okazję przyjrzeć się procesowi przydzielania obywatelstwa. Osoba chcąca się zapisać do Dremalandu wypełnia formularz w CRM, po czym otrzymuje po kilku sekundach mail z linkiem aktywacyjnym. Klika go i właściwie gotowe. Wykonała w sumie dwie czynności - formularz i zajrzenie do poczty i przeczytanie maila. Wiem już dziś, że gdyby na tym etapie system wysyłał do takiej osoby drugi list z prośbą o potwierdzenie woli otrzymania obywatelstwa spora osób już poległaby przy tym trzecim kroku. Nie dlatego wcale, że poczułyby się poirytowane, że ciągle się je pyta o to samo, ale dlatego, że ich aktywność i zainteresowanie Dreamlandem wygasła już parę sekund po wypełnieniu formularza. Wiem to, bo często piszę listy do osób, które właśnie się zapisały i próbuję nawiązać jakiś kontakt, ale spotykam się z milczeniem.

Przechodząc do meritum chciałbym zwrócić Państwa uwagę na Sarmację. Tam wybory do Izby Poselskiej odbywały się mniej więcej równolegle z naszymi. Ich frekwencja to 88 głosów, co stanowi 74% uprawnionych go głosowania. 88 nie jest bynajmniej liczbą nie do osiągnięcia, przypomnę, że my mieliśmy kiedyś wybory ze 102 ważnymi głosami. Nie mniej przy naszym ostatnim wyniku mamy powody do zazdrości.

W Sarmacji procedura przyznawania obywatelstwa jest zupełnie inna niż u nas. Wydaje mi się, że przynosi to realne skutki i chciałbym zapytać co Państwo sądzą o powtórzeniu sarmackiego pomysłu na naszym gruncie.

Do Sarmacji zapisać jest się równie łatwo jak do nas. Wystarczy formularz i jest się mieszkańcem. Mieszkaniec może prawie wszystko to, co obywatel - może mieć konto w banku, obejmuje go system gospodarczy itd itd. Obywatel ma do tego prawo głosu. Obywatelami zostają jednak tylko nieliczni. Samo zdobycie informacji o tym jak zostać obywatelem nie jest rzeczą łatwą. Potem trzeba napisać specjalne podanie, gdzie nie wypełnia się kratek formularza, lecz pisze e-mail, w którym trzeba napisać o sobie mikro-wypracowanie (bodaj minimum 4 zdania). Taki wniosek jest rozpatrywany, a obywatelstwo jest przydzielane specjalnym aktem ogłaszanym na liście dyskusyjnej. Teoretycznie nie służy to niczemu, a jednak daje to poczucie, że jako obywatel Księstwa należy się do jakiejś bardzo konkretnej społeczności, co trudno powiedzieć o osobie jednej ze 666 wklepanych do CRM. No i u nich, jak pokazały wybory, liczba obywateli może rzeczywiście służyć za wskaźnik liczby aktywnych dusz.

Dotąd skupialiśmy się na weryfikacji martwych dusz. Być może czas, nie zarzucając tych dążeń, jednocześnie pomyśleć nad sposobem wyselekcjonowania z tłumu CRMowców grupy naprawdę aktywnych obywateli? Pewną wersją tego był projekt ustawy o obowiązkowych podstawówkach, jak wiadomo, zawetowany przez Króla ze względu na błędy formalne. Możliwe jednak, że nadal zbyt dużo skaczemy wokół tych nowych obywateli? Może trzeba ich witać komunikatem takim: Jesteś teraz mieszkańcem Dreamlandu. Możesz to, to i to. Nie wolno Ci zajmować stanowisk z publicznej administracji, kandydować na obieralne stanowiska i głosować w wyborach. Jeśli chcesz otrzymać status obywatela, wejdź na stronę podstawówki, zapoznaj się z zamieszczonymi tam wykładami, a potem przystąp do egzaminu. Jeśli go zdasz, możesz liczyć na pozytywne rozpatrzenie Twojego wniosku. I tyle. Może faktycznie, skoro jest nas aktywnych tak nie wielu, szkoda poświęcać sporą część tej aktywności na niańczenie osób, które masowo zapisują się do nas jakimś kosmicznym przypadkiem zupełnie nieświadomie.

Pozdrawiam,
Pavel diuk Svoboda Received on Sun 13 Mar 2005 - 06:41:57 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET