Re: [dreamland] OBWIESZCZENIE KWK - WYNIKI WYBORÓW

From: Medgar de Rama <bebert_usunto_at_op.pl>
Date: Sun, 13 Mar 2005 13:28:44 +0100


> > I. Liczba obywateli uprawnionych do głosowania wynosiła 666. W wyborach
> > wzięło udział 48 obywateli uprawnionych do głosowania, zatem frekwencja
> > wyniosła 7,2%.

W sytuacji kiedy kampanii wyborczej właściwie nie ma, a same wybory są w rzeczywistości formalnością ciężko się dziwić, że frekwencja jest właśnie taka. Życia politycznego rozumianego jako spór o pryncypia czy choćby o sprawy drugorzędne nie ma, procedura liczenia głosów w tym kształcie być może kiedyś miała rację bytu, teraz jednak stała się konstrukcją prowadzącą do raczej niepoważnych efektów. Dziwne to wybory, w których wystarczą dwa głosy dla zdobycia mandatu, co w rezultacie prowadzi do tego, że im większa frekwencja, tym teoretycznie mniejsza selekcja (przy założeniu, że liczba kandydatów nie przekroczy magicznej liczby dziesięć). Wobec powyższego wskaźnik frekwencji ani mnie ziębi, ani grzeje, wysnuwanie z niego wniosków o stanie państwa jest zabiegiem mało operatywnym, a przy tym podejrzanie łatwym.

Nie ma powodu do posypywania głów popiołem, zgadzam się w tym miejscu z diukiem Svobodą, choć kierują mną nieco inne przesłanki. Stawiam bowiem tezę, że owa apokaliptyczna liczba uprawnionych do głosowania jest w istocie wzięta z sufitu i nijak się ma do rzeczywistości. Oczywiście na gruncie oficjalnych spisów i baz danych z pewnością wszystko jest w porządku. Punktem wyjścia mojego rozumowania jest konfrontacja owych trzech szóstek z liczbą subskrybentów głównej listy dyskusyjnej (http://groups.yahoo.com/group/dreamland/), ta zaś wynosi już tylko 184. Jeżeli już koniecznie chcemy doszukiwać się gdzieś miarodajnego wskaźnika aktywności obywatelskiej, to w pierwszej kolejności powinniśmy zwrócić się właśnie w tą stronę. Osoba, która nie jest zapisana na główną listę nie ma moim zdaniem nawet cienia szansy uczestnictwa w życiu publicznym Królestwa; jeżeli zgodzimy się co do tego, to frekwencja od razu nam się mocno polepszy. Te 482 dusze to tak naprawdę olbrzymi, sztuczny tłum, osoby zupełnie przypadkowe, którym po wypełnieniu wniosku o paszport inwencji brakło już choćby na tyle, aby dowiedzieć się, że istnieje coś takiego jak ta lista. Biedne fajtłapy, nie będą nawet mieli szansy przeczytać tych słów ;P.

Inną sprawą jest owa masa krytyczna, liczba obywateli, którzy faktycznie mogą współtworzyć Dreamland, a poza którą będziemy poruszać się w sferze abstrakcji i statystyki. Na pewną nie jest nią obecnie bardzo zgrabna liczba 666, zaryzykuję twierdzenie, że nie jest nią również liczba 300. Może jest nią właśnie 48, a z uwzględnieniem Senatu i Korony - 55 (Król + Regent)? Ilość, podkreślam, nie musi przekładać się na jakość, jestem w stanie pogodzić się z myślą, że Dreamland to powiedzmy coś koło setki ludzi, ale ludzi, którzy wiedzą co tutaj robią. Ogłoszenia utrzymane w konwencji "Szukam pracy, wezmę wszystko" świadczą o tym, że jakaś część Dreamlandczyków ma z tym spory problem.

Analiza wskaźników wyborczych nie powinna przysłonić nam ich wyników. A te są jakby nie było autentycznym sukcesem kandydatów, którzy będą mieli możliwość w sposób najbardziej konkretny kształtować byt swych dreamlandzkich współbraci. Panowie, gratulacje i powodzenia! Ale pamiętajcie - jak to mawiał William Cromwell: "Naród widzi".

Pozdrawiam,
Medgar baron de Rama Received on Sun 13 Mar 2005 - 04:29:03 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET