Państwo narzekacie, a ja muszę powiedzieć, że byłem mile zaskoczony, że frekwencja była tak wysoka. Spodziewałem się poniżej 30 osób biorąc pod uwagę tendencję, jaka trwa od początku istnienia tych wyborów.
W ostatnich wyborach, we wrześniu 2004 głosowało 40 osób (4 %), a więc trochę mniej. To pierwszy raz, gdy tendencja dotąd zawsze spadkowa zmieniła kierunek na wzrostową. Biorąc poprawkę na fakt, że partie potraktowały, uderzmy się w pierś, kampanię trochę po macoszemu, to naprawdę bardzo duży sukces.
W wyborach do IP II Kadencji w marcu 2004 r. wzięło udział 70 osób. Bezwględnie to więcej, ale procentowo wyniosło to wtedy ledwie 5 % ogółu. W wyborach do I kadencji w styczniu 2003 r. oddano 102 ważne głosy, co stanowiło 12 %.
Wnioski, jakie mnie się nasuwają to: po pierwsze coś się zaczyna dziać, skoro z równi pochyłej zawróciliśmy i frekwencja z powrotem rośnie. To daje podstawy liczyć, że za pięć miesięcy w wyborach weźmie udział jeszcze większa część społeczeństwa, a może nawet kandydaci przyłożą się bardziej do kampanii :-)
A po drugie bezwględnie licząc aktywnych dusz w naszym kraju jest mniej niż rok temu, jednak dużo lepiej radzimy sobie dziś z usuwaniem martwych dusz, niż wtedy - skoro procentowo wynik tegoroczny był i tak lepszy od zeszłorocznego.
Dlatego właśnie dane statystyczne z tych wyborów napawają mnie optymizmem i widzę w tym odbicie jakiejś poprawy stanu kraju, a z pewnością zahamowania upadku.
Pozdrawiam,
Pavel diuk Svoboda
Received on Sun 13 Mar 2005 - 01:30:21 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET