Wydarzenia ostatnich dni, w szczególności zaś dzisiejsze wypowiedzi, zaskoczyły mnie i zirytowały. Odniosłem wrażenie, że niektóre sprawy zostały przedstawione (przez obie strony sporu) w krzywym zwierciadle. A więc - kilka słów mojego komentarza.
Po pierwsze - uważam, że nie istnieje spór pomiędzy Premierem a Senatem, ale
spór pomiędzy Premierem a Marszałkiem Senatu. Jestem senatorem Królestwa, a
w żaden sposób do sporu z Premierem się nie poczuwam, zaś sugerującymi taki
stan rzeczy stwierdzeniami diuka Svobody poczułem się urażony.
Stoję na stanowisku, że Premier RK oraz Marszałek IP powinni otrzymać w
Senacie czynne prawo głosu - z myślą nie tyle o stałym uczestnictwie
w obradach, a zwyczajnie w celu szybkiej i łatwej możliwości odpowiedzi na
pytania Senatorów czy wyjaśnienia kwestii spornych. W chwili obecnej takie
udzielenie prawa głosu wymaga wydania uchwały, a więc jej napisania,
zgłoszenia i przede wszystkim kilkudniowego głosowania nad nią, co w
sytuacji ograniczonego czasu na opiniowanie projektów przez Senat jest
rozwiązaniem co najmniej absurdalnym.
Zgłoszona przeze mnie w tej sprawie poprawka do Regulaminu Senatu jest
obecnie głosowana, jak dotąd uzyskała 2 głosy poparcia i 2 głosy sprzeciwu,
czekamy więc na głos decydujący. Jaki będzie efekt - zobaczymy.
W kwestii uszczypliwości wobec senatora - ja takowej nie zauważyłem. Albo być może mam większą odporność na ewentualne "szczypanie" dumy własnej.
Samo zmoderowanie Premiera jest w moich oczach działaniem może nie "oburzającym", ale z pewnością nieuprzejmym - odebrałem to jako jasne wyrażenie braku zaufania Marszałka Senatu wobec Premiera. Czy słuszna i czy polityczna była ta decyzja, każdy zdecyduje sam.
Opuszczenia przez Premiera obrad Senatu po pierwsze - nie uznałem za ostentacyjne (dowiedziałem się o tym dopiero z listu diuka Svobody na tym forum), po drugie zaś - za obraźliwe. Zwracam uwagę Szanownego Czytelnika, że bierne prawo dostępu do forum Senatu jest, zgodnie z nazwą, prawem, a nie obowiązkiem. Premier mógł więc bez podania przyczyn w dowolnej chwili forum Senatu opuścić, była to jedynie realizacja obowiązującego prawa. Nie rozumiem oburzenia niektórych Senatorów.
W moich oczach formalnym błędem Premiera było jedynie usunięcie Senatora Eryka z listy dyskusyjnej Rządu - było to działanie bezprawne, do czego Premier się przyznał, zapowiadając naprawę powstałych szkód.
Wreszcie sprawa rzekomego zamieszania w Senacie oraz jego działalności - nie ma chyba co ukrywać, że dziedzina ta wymaga zmian. Stąd propozycja nowelizacji Regulaminu Senatu, mająca przede wszystkim wprowadzić stałego, obieralnego Marszałka - wiele nieporozumień i zawalonych terminów miało swe źródła w rotacyjności tego urzędu. Zmiany Marszałka podczas trwania głosowań, częsty brak zestawienia aktualnych spraw, nierzadkie zastępstwa, a czasem zwykły brak czasu lub odpowiedzialności rozbijały działanie tej izby Parlamentu. Do tego system głosowań, wymagający przynajmniej 3 głosów poparcia dla uchwały, a 4 głosów poparcia dla ustawy, paraliżował prace przez nieoddane głosy. Tę sytuację zmieniła nowelizacja Konstytucji, a na mój wniosek wyjaśnieniem spornych kwestii zajmie się Sąd Królestwa. Dodatkową możliwością stanie się (miejmy nadzieję) tryb głosowania negatywnego. Jeśli zmiany te nie wystarczą, to będę naciskał na to, by Namiestników Koronnych zastąpili w Senacie kompetentni - a przede wszystkim dysponujący czasem - zastępcy. Rozwiązanie takie jest już dziś możliwe, ale leży w gestii poszczególnych Senatorów. Mam nadzieję, że nie będzie potrzeby przyjmowaia takiego modelu za obowiązkowy. Cóż - czas pokaże, jestem dobrej myśli :-)
Sam spór jawi mi się raczej jako tragifarsa urażonej dumy, po obu stronach barykady. Z pewnością nie jest to dobre ani dla organów władzy, ani dla wizerunku poszczególnych uczestników, ani wreszcie i przede wszystkim - dla Królestwa. Trzymam kciuki za opamiętanie :-)
Pozdrawiam,
diuk Ghardin
Senator Królestwa
Received on Tue 08 Mar 2005 - 11:28:49 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET