W natłoku codziennych zajęć wszystkim nam umknęły z pola widzenia wybory do
Izby Poselskiej. Niepokojące jest jednak to, że wybory najwidoczniej uszły
uwadze samych zainteresowanych - z kampanii wyborczej mającej pierwotnie
potrwać osiem dni zrobił nam się ledwie jednodniowy ogryzek. Panowie
kandydaci! Lud pragnie was poznać! My, zwykli zjadacze chleba, ale jednak
zjadacze chleba posiadający prawo do głosowania, co prawda doceniamy potęgę
milczenia, ale jednak w tych dniach skłonni jesteśmy skredytować nawet
kilka kubłów elegancko wytoczonej ustami wybrańców narodu in spe wiecowej
śliny, z chęcią przypniemy w domu nad łóżkiem zmyślnie zaprojektowany
plakacik, tudzież z radością pomachamy do znajomych wyżebranym na
kampanijnym pykniku kolorowym balonikiem.Ufam, że wyrażam w tym miejscu nie
tylko moje własne odczucia.
Pan Vertonen wychodzi z bardzo ciekawą inicjatywą, uprawianie polityki przy
akompaniamencie stuku szklanic i bulgocie przechylanych dzbanów nie jest
pomysłem nowym, a na pewno jest pomysłem w dużej mierze pozytywnie
zweryfikowanym przez praktykę. Zgadzam się jednak z panem Bogusławem,
najpierw dobrze byłoby zaproponować opinii publicznej choć garść konkretów,
inaczej może się okazać że już przy biesiadnym stole w "Morskim Baranie"
nie będzie o czym rozmawiać.
Pozdrawiam,
Medgar de Rama
Received on Wed 02 Mar 2005 - 14:37:04 CET