Oswiadczenie 2.

From: <b.glegola_usunto_at_gazeta.pl>
Date: Wed, 2 Mar 2005 03:31:04 +0100 (CET)


Witam,

Ponizej jest opowiadanko które pozwolilem sobie bez zgody autora oublikowac na naszej liscie i kóre pokazuje (jak juz JKM wspominal) sposób "nasmiewania" sie z komuny:) Dodam ze mi sie to opowiadanko przypadlo do gustu...:)



Dzień Wandejczyka (telenowela science fiction z wątkiem romantycznym) odc. 1 (i ostatni) :]

Autor:Arivio Medyceusz

Towarzysz Kazimierz Łowicz jak codzień zamiatał klatkę schodową bloku 418 na osiedlu Karnickim w Genosse. Dzisiaj jednak coś podpowiadało mu ,że to nie będzie zwykły dzień. Może był to jego brat bliźniak , wrzeszczący do ucha nieszczęśnika , że najwyższy czas odmienić swoje życie. Kazio był z natury osobą, która nigdzie się nie spieszy , także myslenie zajmowało mu sporo czasu. Dodajmy tylko że po trzech kwadransach oczekiwania na jakąkolwiek reakcję brata towarzysz Henryk zrezygnował z nawracania Kazia. DLatego ten po upłynięciu kolejnego kwadransu wrócił do zamiatania klatki schodowej. Budynek ma dwadzieścia pięter wysokości , więc praca nie była wcale łatwa. Około godziny dwunastej Kazio zrobił sobie przerwę obiadową . Na obiad miał to co zwykle pakowała mu jego teściowa czyli kanapki z wczorajszego chleba "nadziewane" bakaliami (usuniętymi przedtem z lodów firmy Coral). Kazio jednak nie grymasił było on chłop twardy. Gdy siedział sobie na schodach w okolicach jedensatego piętra przez okno dojżał lśniące lmuzyny dygnitarzy państwowych , jadących do swoich luksusowych willi na obrzeżach miasta, żal mu było tych urzędasów. NO bo jakże to mało ruchu, jedzą kawior , kiełbasy z sarmackich dzików i scholandzkich jeleni ,a ich całe życie upływa pod znakiem wyrzucania sekretarek. Smutno mają CI Panowie, pomyślał ze szczerym współczuciem. W chwilę później przez drzwi windy wlecieli do budynku kosmici. Towarzysz Kazimierz jako zawodowy treser chomików w Ugandzie oraz trzepacz worków po cemencie w jordańskich zakładach bielenia mleka w proszku znał takie przypadki i wiedział conależy robić . TO też po bohatersku uciekł z miejsca zdarzenia. Po przebiegnięciu trzystu metrów i dwudziestu dziewięciu centymetrów - zapytacie skąd wiem że akurat tyle ? - otóż Kazio miał manierę , że gdy uciekał rysował ołówkiem kreskę na chodniku i wkład kończył się po wspomnianej odległości tak podaje instrukcja obsługi owego ołówka- wracając do naszej opowieści , Kazio usiadł i zaczął medytować. Odkrył że posiada moc plucia brzuchem , niespotykana cecha. Łatwo się domyslić, że z pomocą takiej mocy pokonał gładko najeźdźców z kosmosu ratując całe GWS , które wystawiło dzielnemu konserwatorowi powierzchni płaskich pomnik . A Kazio ? Kazio wrócił do swojej żony i ..... teściowej :[ jadł to co zwykle spał tam gdzie zawsze ( z psem na kanapie w przedpokoju) , ale czuł że w jego życiu zaszła jakaś zmiana , może swoim zwyczjem dojdzie do tego za kilka miesięcy czy nawet lat . I żył długo i szczęśliwie . KONIEC


I jak?:)

pozdrawiam
sir bogus Received on Tue 01 Mar 2005 - 18:31:08 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET